Filmweb sp. z o.o.
http://northernarizonabluesalliance.org/article/Szaro+to+widz%C4%99+-+wra%C5%BCenia+z+PlayStation+Classic-130978

Szaro to widzę - wrażenia z PlayStation Classic

  • autor: Michał Walkiewicz
  • Artykuł
Michał Walkiewicz, rocznik 1985, dorwał się do minikonsolki PlayStation Classic, zakąsił draża Korsarza, a po ograniu paru klasycznych tytułów, wrócił z przemyśleniami. Jak mu się podobało?

44859984735_bdfb6ff02c_k.jpg


Maksyma o nostalgii rozmywającej krawędzie wspomnień nigdy nie była prawdziwsza. Retrokonsolka PlayStation Classic to bilet do czasów, w których ząbki na sylwetkach trójwymiarowych bohaterów gier wideo braliśmy za szczegół anatomiczny, szarobura breja pikseli była złowróżbnym burzowym niebem, a "detekcją kolizji" nazywaliśmy upadek z trzepaka. To również świetnie skrojony produkt z bardzo precyzyjnie określoną grupą odbiorczą. Mowa o rodzicach, pragnących nieść kaganek oświaty kolejnym pokoleniom, ludziach zaczynających każdy poranek od lamentu, że nigdy nie będzie już takiej musztardy jak kiedyś, oraz entuzjastach stylowych, gamingowych gadżetów.

PlayStation Classic wygląda jak słodki, szary miś. Albo jak wiosenny poranek, z tęczą ozdabiającą bezchmurne niebo i gromadą kwilących dziatek na łące. Zmieści się w kieszeni dżinsów, waży mniej niż Wasz smartfon i jest doskonałą repliką pierwszego PlayStation – tego oryginalnego, nie obłego PSOne, które nadawało się tylko do puszczania kaczek po jeziorze. Podobnie jak wydany wcześniej przez Nintendo SNES Mini, działa na kabel USB podłączony bezpośrednio do telewizora, zaś w komplecie dostajemy repliki prehistorycznych joypadów (zapomnijcie o wibracjach i gałkach analogowych, to dual sCHLock w całym swoim majestacie). Analogicznie, napakowano ją również po brzegi grami. Na konsolce znajdziecie ich aż dwadzieścia. 

Zrzut ekranu 2018-12-3 o 14.28.52.png


Jeśli idzie o dobór tytułów, mamy szwedzki stół. Są bijatyki i wyścigi, erpegi i platformówki, animowane adaptacje Orwella oraz – wszystkie ręce w górę – "Super Puzzle Fighter II Turbo", czyli najlepsza gra, w którą nie graliście. Poza kamieniami milowymi oraz żelazną klasyką (od "Tekkena 3" przez "Metal Gear Solid" po "Final Fantasy VII"), znalazło się również miejsce dla tytułów, które nad Wisłą nigdy nie zdobyły wystarczającej popularności – "Wild Arms", pierwszą "Personę" oraz "Cool Boarders 2" pamiętają jedynie członkowie wyższego kręgu wtajemniczonych. Albo ci, którzy wiedzę o nowościach wydawniczych czerpali bezpośrednio od "nielicencjonowanych" importerów i sprzedawców.

Jeżeli idzie o jakość tytułów, też mamy szwedzki stół - tyle że nakryty kocem i zostawiony pod prażącym słońcem na dwadzieścia pięć lat. Większość gier zestarzała się okropnie i nie mówię tu wyłącznie o kwestiach technicznych, ale również o anachronicznych rozwiązaniach narracyjno-gameplayowych. Niedocenioną kiedyś bijatykę "Battle Arena Toshinden" dziś docenić jeszcze trudniej, "Resident Evil: Directors Cut" to zastrzyk ze strychniny, z kolei całe "GTA" wygląda jak przekaz podprogowy Iluminatów. Najlepiej próbę czasu wytrzymały zdecydowanie te produkcje, które nie były symbolem żadnych przełomów, tylko bezpiecznie osiadły w swojej niszy – perłami w koronie pozostają gierki logiczne oraz "Abe Odyssey". Nie wstydźcie się i przeżyjcie to jeszcze raz – nawet jeśli właśnie skończyliście odświeżoną wersję. 

45067064285_d1b4457e64_b.jpg


Nie bez powodu w zestawie prasowym, poza PlayStation Classic, znalazły się również gumy Turbo, draże Korsarz oraz tubka mleka skondensowanego. To mniej więcej ten sam poziom nostalgii i glukozy w organizmie. Warto więc przez chwilę samemu pobyć dziadkiem, pobawić się konsolką z powodów czysto archeologicznych albo dla perwersyjnej frajdy z podpięcia "Szaraka" do 60-calowego OLEDu z systemem Dolby Atmos i wbudowaną szczoteczką do zębów. Można też umieścić konsolkę na honorowym ołtarzu, a przechodząc obok niej, lekko się uśmiechać – taką drogę obrał niżej podpisany. Kiedy jednak otrzecie już łzy wzruszenia, a parawan sentymentu opadnie, istnieje spora szansa, że spojrzycie na całą kulturę remakeów i remasterów przez różowe okulary. PlayStation Classic to ni mniej, ni więcej, tylko pamiątka z nieistniejącego świata. Relikt, który fajnie mieć na półce i z którym Wasze życie na pewno nie będzie bogatsze.