Recenzja filmu Bohemian Rhapsody (2018)
Bryan Singer

Królowa może być tylko JEDNA!

Kiedy usłyszałem, że powstaje fabularny film o brytyjskiej kapeli Queen, to pomyślałem, że to nie może się udać, że nawet największy ekran kinowy jest zbyt mały, aby zmieścić cały kunszt ...
Filmweb sp. z o.o.
Kiedy usłyszałem, że powstaje fabularny film o brytyjskiej kapeli Queen, to pomyślałem, że to nie może się udać, że nawet największy ekran kinowy jest zbyt mały, aby zmieścić cały kunszt muzycznego zespołu wszech czasów (z całym szacunkiem dla fanów Zeppelinów, Beatlesów i Pink Floydów, ale królowa może być tylko jedna). Ponadto jak obsadzić aktora do roli Freddiego? Na całe szczęście Bryan Singer (w tym przypadku bardzo znamienne nazwisko) wyszedł z całej sytuacji obronną ręką.

Już czołówka studia 20th Century Fox i zamiana charakterystycznych fanfar, na brzmienie gitary Briana Maya zwiastuje udany projekt, w którym emocji i przede wszystkim genialnej muzyki nie zabraknie. W "Bohemian Rhapsody" mamy przegląd wszystkich najważniejszych wydarzeń zespołu od czasu poznania się bandu z charyzmatycznym Freddiem Mercurym poprzez rozłam w latach osiemdziesiątych i chorobę wokalisty, aż po legendarny koncert dla głodujących w Etiopii Live Aid z 13 lipca 1985 roku.

photo.title

Jak tylko social media ogłosiły, że to właśnie Rami Malek znany głównie z serialu "Mr. Robot" ma zagrać frontmana Queen, to złapałem się za głowę. Nie pasowała mi jego fizyczność i mimika – po prostu nie mogłem go sobie wyobrazić w tej roli, na szczęście jak widać wyobraźnię mam małą, bo Amerykanin świetnie się spisał i dojrzałem w nim cząstkę legendarnego wokalisty. Wybaczam mu nawet to, że w większości przypadków zastosowano playback z oryginalnym głosem wokalisty, ale trudno się dziwić, bo tak jak Mercury nie śpiewał nikt na świecie.

Cieszy również fakt, że twórcy nie stawiają na idealizm i nie uświadczymy tu naiwnej laurki czy filmowego pomnika. Między muzykami cały czas iskrzy, reżyser ma odwagę pokazać te trudniejsze chwile w zespole, samotność Freddiego, porzucenie kapeli i otoczenie fałszywych przyjaciół (dobrze, że w dobie przesadnej poprawności politycznej niektórzy filmowcy mają odwagę ukazać niewygodne fakty na ekranie). Choć przewodnią postacią jest naturalnie Mercury, to na drugim planie świetnie nakreślone zostały wątki Maya, Taylora i Deacona. Osoby odpowiedzialne za casting spisały się rewelacyjnie, bo w niektórych scenach aktorzy wyglądają jak klony legendarnych muzyków.

photo.title

Pisząc o filmie Singera, nie sposób nie wspomnieć o muzyce, która pełni tutaj kluczową funkcję. W filmie możemy zobaczyć, jak działa branża muzyczna od zaplecza oraz ujrzeć kulisy powstawania takich hitów jak tytułowa 'Bohemian Rhapsody', 'Another One Bites the Dust', 'We Will Rock You' i wiele innych. Jeśli macie taką możliwość to polecam szczególnie wybrać się do sali IMAX, bo z takim nagłośnieniem koncert Live Aid to niesamowite przeżycie.

Podsumowując, "Bohemian Rhapsody" to jedna z najciekawszych fabularnych biografii muzycznych ostatnich lat. Jako fan Queenów cieszę się, że twórcy potrafili opowiedzieć historię z klasą, nie pomijając przy tym niewygodnych momentów, a Freddie Mercury został pokazany przede wszystkim jako wybitny artysta minionego wieku.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (310 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)