Recenzja gry The World Ends with You -Final Remix- (2018)

Shibuya blues

Shibuya. Nietypowe miejsce na mapie Tokio. Kolorowa plama skupiająca wokół siebie nie tylko najnowsze trendy modowe. To oaza kipiąca emocjami, epatująca ekspresją. Żyjący całą dobę moloch, w ...
Filmweb sp. z o.o.
Shibuya. Nietypowe miejsce na mapie Tokio. Kolorowa plama skupiająca wokół siebie nie tylko najnowsze trendy modowe. To oaza kipiąca emocjami, epatująca ekspresją. Żyjący całą dobę moloch, w którym każdy może być tym, kim chce, nie odstając jednocześnie od większej całości. Czy pomimo tego, w tym natłoku bodźców, miejscu nakręcanym pośpiechem i wyobcowaniem znajdzie się chwila na odnalezienie samego siebie, zaakceptowanie własnych słabości i otwarcie się na innych?

photo.title

Na te i wiele innych pytań stara się odpowiedzieć "The World Ends With You", w swojej ostatecznej (choć w przypadku Square nie jest to takie oczywiste) wersji. Fani tej leciwej już (wydana pierwotnie na Zachodzie w 2008 r.) produkcji po tajemniczych teaserach liczyli przede wszystkim na sequel. Niestety, pozostaje im obejść się smakiem i pogodzić z kolejnym remasterem. Natomiast ci, których ominął DS-owy oryginał, mają okazję, by zrozumieć fenomen perełki stworzonej przez Tetsuyę Kando.

Główny bohater, Neku Sakuraba, budzi się w przepełnionej feerią barw Shibui. Pozbawiony pamięci, skołowany i wyrwany z dotychczasowego życia, nie może odnaleźć się w alternatywnym świecie. Przechodnie ignorują go, a na jego duszę czyhają tajemniczy oprawcy. I to nie tylko inteligentni i wyrachowani Żniwiarze, ale i pokręcone stworzenia nazywane Noise. Istnieją one między wymiarami i o ile nie mają fizycznego wpływu na ludzi, o tyle mogą dokonywać swego rodzaju opętania i wpływać na ich emocje. "Przeżyj siedem dni albo twoja egzystencja zostanie wymazana". Z tym wyzwaniem pozostawiają Neku kolejni architekci tego fantazyjnego świata. Krótkie wyjaśnienia rzucone przez tajemnicze postacie w żaden sposób nie rozjaśniają umysłu chłopaka. Z pomocą przychodzi mu Shiki, radosna dziewczyna, której wiedza na temat zakrzywionego wymiaru okazuje się zbawienna. 

photo.title

Skanujemy otoczenie, podsłuchujemy myśli mieszkańców, szukamy wskazówek, by sprostać zadaniom rzuconym Neku przez mistrzów gry. Tylko stuprocentowe zagłębienie się w świat, odrzucenie schematycznego myślenia i wyzwolenie się z okowów konwenansów umożliwi drużynie Neku przeżycie w tym brutalnym i wyzutym z emocji wymiarze. Kojarzenie faktów, zbieranie odpowiednich przedmiotów i właściwe zarządzanie posiadanymi przypinkami pozwoli na swobodną eksplorację dzielnic Shibui i odkrywanie kolejnych sekretów stojących za postaciami uprzykrzającymi życie Neku i spółce.

photo.title

Jak poradzić sobie w rzeczywistości, w której tradycyjna broń jest niczym innym niż bezużytecznym śmieciem? A gdyby tak zaimplementować do rozgrywki to, z czego słynie Shibuya? Postawić na pierwszym miejscu modę, szyk i nadać im odrobiny ofensywnego charakteru. Tylko tu marka ciuchów noszonych przez bohaterów będzie miała wpływ na ich statystyki w poszczególnych dystryktach. Podobnie jest z przypinkami. Tak, takimi tradycyjnymi pinami, które przyczepiamy do plecaków, toreb i ciuchów. Ich marki mogą zostać przez nas "wypromowane", im dłużej walczymy przy ich użyciu. To niesie ze sobą kolejne bonusy. Przeciwnicy mogą być nie tylko zamrażani, przypiekani, czy też rażeni piorunami. Możemy nimi rzucać, miotać w nich przedmiotami i oszałamiać. Walki są dynamiczne, wymagają też skupienia, z uwagi na fakt, że dzieją się w czasie rzeczywistym. 

photo.title

Podstawowym pytaniem przy powstawaniu tego remastera było to, jak twórcy przekonwertują rozgrywkę toczącą się pierwotnie na dwóch ekranach tak, by miała ona sens na Switchu. W tym celu wdrożono dwa rozwiązania. W trybie handheldowym polegamy na sterowaniu dotykowym, żywcem wyrwanym z mobilnej wersji "TWEWY". To, co sprawdziło się w 2012 r. w wersji "Solo Remix" na komórkach z Androidem i iOS, przyjęło się równie wdzięcznie na Switchu. Komendy wydajemy, przesuwając palcem po ekranie. W ten sposób poruszamy się po zaułkach poszczególnych dystryktów. Walka sprowadza się w dużej mierze do pukania, rozmazywania i kreślenia znaków. Aktywności te odbywają się wyjątkowo płynnie i cechują się zwiększoną precyzją w przeciwieństwie do drugiego modelu sterowania. Tryb stacjonarny najwyraźniej nie został do końca przemyślany. Wszystkie ruchy wykonywane są za pomocą pojedynczego joy-cona. Brak tu jednak precyzji. Kontroler często gubi synchronizację z konsolą, przez co nawet brak ruchu odczytywany jest jako podjęcie aktywności. Tym samym, komfortowa gra ma sens tylko w trybie przenośnym.

photo.title

"The World Ends With You: Final Mix" to nie tylko głęboka i intrygująca historia. To także wizualia, zaskakująco dobrze wyglądające w obu trybach konsoli. Piksele są niewidoczne nawet na dużych telewizorach. Ostra, krzykliwa grafika, prosto od Tetsui Nomury, odpowiedzialnego za projekty postaci w serii "Kingdom Hearts", zachwyca pomimo upływu lat. Również muzyka kompilująca najpopularniejsze j-urbanowe motywy sprawia, że noga zaczyna delikatnie chodzić, a palce stukają w Switcha do rytmu. Tym, którym spodobały się rockowo-hip hopowe rytmy przewijające się chociażby przez ostatnie dwie Persony, z pewnością przypadną do gustu melodie spod pióra Takeharu Ishimoto. Zarówno w wersji oryginalnej, jak i w zmienionej aranżacji.

photo.title

Nietypowość rozwiązań zastosowanych w grze nie doczekała się na przestrzeni lat godnego następcy. Nie jest to jednak tytuł, na który czekały fale wygłodniałych mangoentuzjastów. Biorąc pod uwagę kłopotliwe sterowanie i fakt, że dodatkowy rozdział stworzony na potrzeby tej edycji wystarcza tylko na dwie godziny, można odnieść wrażenie, że ktoś tu próbuje nabić graczy w butelkę. Zwłaszcza że wydane kilka lat temu wersje mobilne tego tytułu kosztują połowę mniej, a ich zawartość jest niewiele uboższa od tego, co oferuje nam "Final Mix". Jednak "The World Ends With You: Final Mix" to wciąż fantastyczne doświadczenie i zaskakująco dobrze prowadzona przygoda. Kto wie, może okaże się przyczynkiem do powstania długo wyczekiwanej kontynuacji.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra